okolice Lubina,  Wycieczki

PRYWATNY BOHATER

Wieża Mieszkalna z XV wieku w Dalkowie
Wieża Mieszkalna z XV wieku w Dalkowie – zdjęcie autor 

         To historia człowieka z mojej bajki. Bo jak inaczej niż bohaterem nazwać kogoś, kto poświęcił dosłownie wszystko aby ratować zabytek?

        Pan Piotr miał we Wrocławiu na tyle wygodne życie, aby znalazło się grono osób, które mogłoby z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że w tak młodym wieku jest człowiekiem spełnionym. Ale pewnego dnia pan Piotr usłyszał a potem zobaczył ją – wieżę w Dalkowie. Coś zaiskrzyło, coś zaskoczyło, coś diametralnie się zmieniło, Wieża stała się w tym momencie celem. I nie było tutaj kalkulacji. Była pasja do zabytku, była chęć ratować, chęć za wszelką cenę działać… Staruszka Wieża już nie mogła dłużej czekać, to była dla niej ostatnia szansa. Pan Piotr znalazł Wieżę, Wieża znalazła swojego bohatera!

       Dziś Pan Piotr już nie mieszka we Wrocławiu. Pan Piotr kupił ruinę, bo jak inaczej nazwać kupę kamieni i cegieł z pięćsetletnią historią, ale nadal będącą stosem zgliszczy? Kupił i zaczął działać. Najpierw w weekendy, śpiąc pod namiotem, cegła po cegle odgruzowywał zawalone stropy, z których nie ostał się żaden, oczyszczał teren, uczył się wieży. A pasja nie gasła, ale się pogłębiała… Sprzedał piękne mieszkanie we Wrocławiu, wraz ze wspierającą go rodziną wynajął maleńkie mieszkanko w Głogowie, aby być bliżej, aby móc w całości poświęcić się Wieży. Stare Gniazdo Rycerskie po wiekach odnalazło kogoś, kto dostrzegł jej potencjał, kto dostrzegł gasnące piękno i kogo zachwyciła bez mała 500-letnią historią!

         Dziś dzień w dzień trwa praca, po dziesiątkach lat, po raz pierwszy widać, że to dzieje się naprawdę, że Wieżę da się uratować. Wizjoner, bohater, inny niż reszta społeczeństwa, porwał się na coś, co wydawać by się mogło, jest sprawą beznadziejną. Nikt już nie chciał tego zameczku, nikt go nie kochał, stropy się waliły, mury trzeszczały i rozsypywał się w proch. Położona z dala od głównych traktów budowla była skazana na niechybną zagładę, jak jej niedaleka sąsiadka. W Szczepowie, kilka kilometrów dalej też była Wieża Mieszkalna. Była… jej nikt nie dał szansy, już nie istnieje.

        Dalków odzyskuje powoli swój wspaniały zabytek. Niewiele takich wspaniałych Wież Mieszkalnych pozostało. Słynny Siedlęcin wie, usłyszał, że jego daleka kuzynka wraca. Z niebytu.  Ogrom prac jaki pozostał jest przytłaczający, ale Pan Piotr już dziś wie, wieży, że się uda! Gdyby jeszcze władze powiatu polkowickiego na terenie którego dzieje się ten cud zechciały zrozumieć, że z popiołów na ich terenie odbudowuje się cenny zabytek i wsparły odbudowę byłoby świetnie. To samo władze Dolnego Śląska. Może.

Panie Piotrze dziękuję za spotkanie, za rozmowę, podziwiam, powodzenia!!!

więcej patrz: http://wieza-mieszkalna.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *