okolice Lubina

Krótka notatka z Polkowic

                Coś dla kolegów z nieodległych Polkowic 🙂 Znalazłem taką oto notatkę .Pochodzi z zeszytów nieodżałowanego śp. J. Bilińskiego zwanego kronikarzem Lubina. Ale jak widać Pan Jan spotykał się z ludźmi nie tylko z Lubina. Mamy więc tekst, pochodzący prawdopodobnie z lat 60-tych XX wieku, który dostarcza wielu interesujących informacji:

Notatka Jana Bilińskiego
Notatka Jana Bilińskiego

          „Polkowice. Danuta Wolniak-Kościów 11.3.1926 (data urodzenia – dopiski własne) Liszka k. Częstochowy (miejsce urodzenia), od VI.1940 ucieczka, kilka miesięcy w domu i przyjazd do Polkowic, roszarnia (zakład przetwórstwa słomy), kwatera: „Zum alten Fritz” (prawdopodobna nazwa hotelu w Polkowicach)
Roszarnia: 2.12.1943 r. z 2 innymi wrzuciła grabie do bębna, areszt w gestapo do 24.12.1945 r. bez bicia. Przedstawienia zespołu polskiego i francuskiego. Mecze piłki nożnej Francuzi i Polacy. Nadzorca Polaków- (…- nazwisko nieczytelne). Na okopach luty [1944?] 1945 r.”

          Z pewnością wiele osób z zainteresowaniem przeczytało tą lakoniczną notatkę. Rzeczywiście, zwięźle, wręcz w żołnierskich słowach kronikarz zapisał informacje jakie kilka (kilkanaście) lat po wojnie przekazała mu Pani Danuta. Ale dziś to cała masa frapujących faktów. Po pierwsze potwierdza się relacja, która pojawiła się około miesiąca temu na łamach portalu regionfan.pl (www.regionfan.pl/gmina-polkowice-tajemnica-mogily-w-dabrowie/). I w jednym i w drugim przypadku mowa jest wyraźnie o francuskich jeńcach w Polkowicach. Ba, w zamieszczonym tutaj tekście znajdziemy informacje wręcz sensacyjne – na terenie Polkowic, w czasie II Wojny Światowej odbywały się „międzypaństwowe” mecze piłki nożnej! Przypomina się słynny film „Ucieczka do zwycięstwa” z m.in. S.Stallone, Deyną czy Pele 🙂 Szkoda, że nie znamy wyników tych potyczek.

         Zauważamy także osobiste przeżycia – niesubordynacja pracowników, sabotowanie pracy w Roszarni, dla Polki spod Częstochowy zakończyło się gestapowskimi represjami. Musiało to być dla interlokutorki Pana Jana silne przeżycie – pamiętała daty aresztu, a także, że obyło się (tym razem – czyli musiało to być nagminne) bez kar cielesnych: „bez bicia„!

          Czy w Polkowicach ktoś pamięta Panią Danutę Wolniak-Kościów? Może żyją dzieci, wnuki? Mała informacja zapisana w starym zeszycie przez Jana Bilińskiego po półwieczu ujrzała właśnie światło dzienne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *