Bez kategorii

IRWINGIANIE w Lubinie

          

Przeglądając stronę www.lubin.cerkiew.pl natknąłem się na zapis: „Pod koniec 1959 roku parafia prawosławna w Lubinie otrzymała w użytkowanie poewangelicką kaplicę przy ul. 1 Maja.”.

Czy była to kiedyś rzeczywiście kaplica ewangelicka, jak możemy w nielicznych dotychczas opracowaniach poczytać? Otóż nie!  Posłuchajcie…

Na początku XIX wieku szkocki pastor Kościoła prezbiteriańskiego Edward Irving (1792-1834), a jednocześnie wizjoner i mistyk, przepowiadał rychłe powtórne przyjście Chrystusa. Zgromadził wokół siebie grupę uczniów, których nazwał Katolickim Kościołem Apostolskim. Członkowie wspólnoty oczekiwali pojawienia się proroków i apostołów, zapowiadających powtórny adwent.  Po śmierci Irvinga jego uczniowie utworzyli w 1835 roku Kościół Nowoapostolski. W momencie zakładania w jego skład wchodziło 12 „apostołów”, „prorocy” i „ewangeliści”. Pierwsze zbory powstały w Albury (Anglia) i w Londynie. Na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku apostołowie rozjechali się po świecie. Głosząc swoją wiarę przyjmowali elementy liturgii innych wyznań, zwłaszcza rzymskokatolickiego i prawosławnego.

I tutaj zaczyna się nasz, jakże fascynujący wątek lubiński. Jeden z pastorów trafił do niemieckiego podówczas Lubina. Szybko zgromadził wokół siebie niewielką grupkę wiernych i po uzyskaniu pozwolenia rozpoczął budowę świątyni dla Irwingianów – wyznawców religii katolicko – apostolskiej. Kościół został wybudowany w roku 1877 przy dawnej Haynauer Strasse, dzisiejszej ulicy I-go Maja.  Ufundował go lokalny ziemianin Weber- jeden z wiernych. Erygował go – tutaj kolejny ciekawy wątek, nie, kto inny jak doktor prawa i pastor jednocześnie, Bolko von Richthofen (1821-1899) – to oczywiście rodzina słynnego Czerwonego BaronaManfreda von Richthofena(1892-1918), jeszcze w listopadzie 1877 roku. Bolko był zwolennikiem nowej wiary, brał czynny udział we jej propagowaniu. Sama świątynia była nader skromna, ale równie skromne były przecież oczekiwania wiernych, tego wszak nowo powstałego zgromadzenia. Wiara Irwingianów nie padła jednakże w Lubinie na podatny grunt. Grupa wyznawców liczyła jedynie około (uwaga) 6-8 rodzin, a dziesięć lat później było to już tylko 10 wyznawców. Tak, więc w obliczu braku wiernych i problemów finansowych związanych z prowadzeniem parafii, już w roku 1888 kościółek został wystawiony na sprzedaż. 

Dotychczasowa świątynia została zakupiona przez Gustawa Wolfa ( 1840 – 1929) – wybitnego lubińskiego nauczyciela. Jednocześnie też prezesa, przez ponad półwiecze, Sportowego Klubu Gimnastycznego, założonego już 30 marca 1862 roku. G. Wolf przez całe swoje życie znany był z zamiłowania do sportu, warto wspomnieć, że był również prezesem Klubu Górskiego, oraz członkiem zarządu Męskiego Chóru. Kiedy więc nadarzyła się okazja zaadoptowania budynku na potrzeby klubu nie wahał się ani chwili. Aby zakupić dość jednak kosztowny obiekt, potrzeba było wielu sponsorów. Pomoc w zakupie, oraz w wyposażeniu sali zaoferowali ówcześni lubińscy notable, jak np. lubiński pracownik poczty Gregor, dentysta Hoffman, czy też tutejszy fotograf, Härttwig, który podarował klubowi oprawione zdjęcie prezesa Wolfa, oraz równie piękne oprawione zdjęcie Prezesa honorowego klubu, Ferdinanda Richarda von Hann Benno Weyheya (1883-1912) – generała, komendanta lubińskiego regimentu szwoleżerów.  Jeszcze hojniej obdarzył klub podpułkownik Wiedner z pobliskich Księginic, podarował piękny, ręcznie malowany obraz żelaznego kanclerza v. Bismarcka.

Już w roku 1890 „Klub Sportowy im. Jego Królewskiej Mości Cesarza Wilhelma II”( tak brzmiała pełna nazwa klubu) zorganizował w Lubinie loterię fantową, którego celem było zebranie środków na dalsze funkcjonowanie. Mieszkańcy Lubina byli nader hojni. Udało się wówczas zebrać aż 600 marek, co pozwoliło
spłacić wszelkie zobowiązania względem Irwingianów i zaplanować dalsze inwestycje. Potem organizowano jeszcze kilkakrotnie różnego rodzaju kwesty, aby pozyskać środki na funkcjonowanie klubu. Organizowano w budynku również przedstawienia teatralne, a dochody z biletów również zasilały konto klubu. Dzięki datkom udało się zagospodarować przyległy teren, otoczyć Halę płotem ( za ofiarowane 100 marek od wspomnianego już szefa poczty Gregora), a uznany berliński architekt Kleinert przebywając w Lubinie bezpłatnie ufundował i postawił przed halą pomnik- popiersie Żelaznego Kanclerza. Pokwapił się również przyozdobieniem budynku w jego czterech rogach rzeźbionymi literami 4 x F, tzw. Krzyżami Turnera, symbolizującymi Frish (sensowny), Froh(pobożny), Fromm(szczęśliwy), Frei(wolny).  4F jest do dziś aktualne, jako hasło przewodnie Niemieckiego Stowarzyszenia Gimnastycznego (Deutscher Turner-Bund). Krzyże Turnera do dzisiaj są ozdobą cerkwi, aczkolwiek często mylnie są brane za zwykłe krzyże, gdy tymczasem są niczym innym jak sportowym logo.

Wkopanie kamienia węgielnego pod budowę pomnika Bismarcka było nie lada wydarzeniem. Pompatyczna uroczystość odbyła się dnia 5 listopada 1897 roku. Prezes klubu Gustaw Wolf wygłosił stosowną mowę, a architekt Kleinert z Berlina zgromadzonej gawiedzi pokazał projekt pomnika. Dostał huraganowe brawa!  Pomnik, a właściwie popiersie, odlane z jednego kawałka metalu, umieszczone na stosownym kamiennym postumencie równie uroczyście odsłonięto już 25 września 1898 roku. Pomnik tak się spodobał lubinianom, oraz prezesowi klubu, iż uhonorowano znakomitego rzeźbiarza czyniąc go członkiem honorowym MTV Lüben( Lubińskiego Klubu Sportowego). Sama zaś uroczystość związana z odsłonięciem pomnika przeniosła się do znanej podówczas w Lubinie i położonej niedaleko Restauracji „Pod Lwem”.

II wojna światowa położyła kres, nie tylko „MTV Lüben”, ale i wszelakim dotychczasowym wyobrażeniom. Nastał PRL. To, co było odeszło w niebyt.

Dawna parafia Irwingianów została jak i wiele podobnych obiektów splądrowana przez szabrowników i popadła w niebyt. Dopiero rok 1959 zapisał się szczytnymi zgłoskami w historii obiektu. Dawny kościół i jakby nie było dawną halę sportową, ogołoconą ze wszystkiego przejęła prawosławna cerkiew. I tylko dzięki ludzkiej determinacji, samozaparciu kolejnych proboszczów, dzisiaj znów po wielu latach pełni funkcje sakralne. Swą architekturą cieszy ludzkie oko, zagospodarowanym otoczeniem i wspaniale zrekonstruowanym, odremontowanym budyniem cerkwi przywołuje czar minionych chwil. I oczywiście daje świadectwo ludzkich możliwości. To znakomity przykład historii zaklętej w tych murach. Warto znać lokalne historie. Wzbogacają one naszą wiedzę o naszych „małych ojczyznach”. Temu poświęcam ten artykuł…

Pozostaje jeszcze tylko jedno pytanie? A co dzisiaj dzieje się z Irwingianami?

Otóż, nadal mają się dobrze! Pomimo, iż twórca Religi (cóż, może niefortunne określenie, ale niech tak pozostanie) Edward Irving(1792-1834) zmarł młodo i przedwcześnie, raz posiane ziarno znalazło podatny grunt. Dziś Kościół Nowoapostolski ( tak się teraz w XXI wieku nazywa) ma wyznawców w ponad 50 krajach świata. Zgłębiając aksjomaty wiary XIX –wiecznych lubińskich Irwingianów warto zauważyć, że nadal w Polsce stanowią znaczącą wiarę. Rzetelnie informując, dla zainteresowanych pogłębianiem swojej wiedzy zapraszam na polski portal Irwingianów http://www.nak.org.pl/, lub ich światową stronę http://www.nak.org/ .

Zdjęcia pochodzą ze stron:

www.lubin.cerkiew.pl

www.lubin.pl

www.lueben-damals.de

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *